
Zacznijmy od prawdy, której rzadko chce się słuchać: nieobecności klientów to rzadko kwestia „braku kultury” czy złej woli. Najczęściej to po prostu życie. Nagłe nadgodziny w pracy, chore dziecko, rozładowany telefon albo zwykłe, ludzkie „zapomniałam”. Dobra wiadomość jest taka, że w większości polskich salonów da się ten problem ukrócić bez wchodzenia na wojenną ścieżkę z klientkami. Cała tajemnica tkwi w konsekwencji i trzech konkretnych narzędziach: przypomnieniach, mądrych zaliczkach i jasnych zasadach, które każdy zrozumie.
Jeśli chcesz zobaczyć realną różnicę w swoim terminarzu już za dwa lub trzy tygodnie, nie musisz robić rewolucji. Wystarczy, że ustawisz dwa automatyczne przypomnienia, wpleciesz jedno konkretne zdanie o zasadach odwołań w procesie rezerwacji i zaczniesz brać zaliczki przy najdroższych usługach. To nie jest „twarda polityka” firmy - to porządek, który chroni Twoje zarobki i sprawia, że „okienka” przestają straszyć.
Przypomnienia, które działają (i nie irytują)
Dobre przypomnienie musi być krótkie i dawać klientowi rozwiązanie na tacy. Powinno zawierać datę, godzinę, adres oraz - co najważniejsze - link do szybkiej zmiany terminu. Najlepiej sprawdza się prosty schemat dwóch wiadomości. Pierwszą wyślij 24-48 godzin przed wizytą. To idealny moment, bo klient ma jeszcze czas, żeby przełożyć spotkanie, a Ty masz szansę zapełnić to miejsce kimś z listy rezerwowej. Drugi komunikat powinien wyjść na 2-3 godziny przed wizytą jako szybkie „hej, pamiętasz?”.
Jak to napisać po ludzku? Zamiast urzędowych pism, postaw na prostotę. „Dzień dobry! Przypominamy o wizycie na manicure w czwartek o 14:00. Jeśli coś Ci wypadło, możesz zmienić termin tutaj: [link]”. Brzmi zwyczajnie? Właśnie o to chodzi. Bez pisania wielkimi literami i bez straszenia. Pamiętaj też, że nowy klient potrzebuje nieco więcej informacji, podczas gdy stała bywalczyni doceni krótki, serdeczny sygnał.
Zasady odwołań: Krótko, zwięźle i na temat
Zasady odwołań powinny działać jak barierka przy schodach. Są po to, żeby każdy wiedział, gdzie jest granica, a nie żeby kogoś „złapać na błędzie”. Najważniejsze, żeby nie chować ich głęboko w regulaminie pisanym drobnym drukiem. Muszą być widoczne tuż przed kliknięciem „rezerwuj”.
Możesz podejść do tego łagodnie: „Wizytę można bezpłatnie odwołać do 24 godzin przed terminem. Później prosimy o kontakt - spróbujemy wspólnie coś uratować”. Jeśli jednak masz plagę nieobecności, postaw na konkret: „Bezpłatna zmiana terminu jest możliwa do doby przed wizytą. Przy późniejszym odwołaniu zaliczka nie podlega zwrotowi”. Takie postawienie sprawy buduje szacunek do Twojego czasu pracy.

Kiedy zaliczka to dobry pomysł?
Zaliczka nie jest lekarstwem na wszystko, ale w określonych sytuacjach robi świetną robotę. Ma sens przede wszystkim przy usługach, które trwają kilka godzin i blokują Ci pół dnia (np. skomplikowana koloryzacja czy makijaż permanentny). To także świetny filtr na nowych klientów, których jeszcze nie znasz.
Jeśli obawiasz się, że klienci źle zareagują, użyj prostego argumentu: „Zaliczka pozwala nam zarezerwować dla Ciebie czas w grafiku i daje pewność, że termin nie przepadnie”. To uczciwy układ, który klienci w 2026 roku doskonale rozumieją. Nie musisz brać przedpłaty za każde regulowanie brwi - zacznij od testu na najdroższych pozycjach w cenniku.
Co zrobić, gdy ktoś po prostu nie przyjdzie?
To moment, w którym łatwo o nerwy, ale lepiej trzymać emocje na wodzy. Zamiast pisać złośliwe wiadomości, wyślij krótki komunikat po 15 minutach spóźnienia: „Dzień dobry, widzimy, że nie dotarła Pani na wizytę. Czy wszystko w porządku?”. Często klientka jest po prostu przerażona sytuacją i głupio jej zadzwonić. Jeśli zdarzy się to drugi raz, system powinien automatycznie wymagać od takiej osoby zaliczki przy kolejnej rezerwacji. To biznes, nie konflikt personalny.

Twój plan działania na najbliższy tydzień
Wdrożenie tych zmian zajmie Ci mniej czasu, niż parzenie kawy między klientkami:
-
Dzień 1: Ustal jasny czas na bezpłatne odwołanie (np. równe 24 godziny).
-
Dzień 2: Ustaw w systemie dwa automatyczne przypomnienia z linkiem do zmiany terminu.
-
Dzień 3: Dodaj jedno konkretne zdanie o zasadach odwołań w miejscu widocznym dla klienta.
-
Dzień 4: Wybierz 5 najdroższych usług i włącz dla nich obowiązkową zaliczkę.
-
Dzień 5: Przygotuj sobie w telefonie gotowe szablony odpowiedzi dla osób, które się nie stawiły.
Po miesiącu takiej dyscypliny zauważysz, że liczba „pustych przebiegów” drastycznie spadnie. Kluczem jest wygoda - jeśli klient może łatwo odwołać wizytę jednym kliknięciem, zrobi to znacznie chętniej niż w przypadku konieczności dzwonienia i tłumaczenia się.

Chcesz wreszcie przestać pilnować każdej rezerwacji przez telefon?
W Termince poukładasz przypomnienia, zasady odwołań i szybkie płatności w jednym miejscu. Dzięki temu to system zajmie się logistyką za Ciebie. Twój grafik w końcu zacznie wyglądać tak, jak powinien, a Ty odzyskasz spokój i czas na to, co w Twojej pracy najważniejsze. Sprawdź, jak to działa w praktyce.
Przetestuj Terminkę przez 14 dni zupełnie za darmo i pożegnaj puste okienka.
A może przygotować dla Ciebie gotowe szablony SMS-ów z przypomnieniami, które najlepiej sprawdzają się w polskich salonach beauty?
